Nocne pejzaże


Artur Nyk

Kto nie lubi zachodów słońca? Na pewno nie ci z nas, którzy akurat są na wakacjach nad morzem i z aparatem w ręku czatują na najlepszy moment na zrobienie zdjęcia. Ale gdy słońce zachodzi, rozglądamy się na około i zastanawiamy, co by tu dalej zrobić.

Magiczna godzina

Część z nas będzie chciało skorzystać z szerokiej oferty lokali gastronomicznych ale ja bym jeszcze radził z tym zaczekać. Oto mamy jeden z najlepszych momentów na zrobienie efektownego zdjęcia. Nadeszła bowiem "magiczna godzina", czas gdy światło dzienne zrównuje się w swojej intensywności ze światłem ulic, sklepów, samochodów. Nazawana jest godziną ale często w praktyce, trwa znacznie krócej. Inaczej wygląda nad morskim bulwarem, a inaczej w mieście, gdzie budynki zasłaniają dużą część światła. Ale najważniejsze, że to naprawdę magiczna chwila. Niebo przybiera wszystkie możliwe kolory, od granatu do czerwieni, odbija się intensywnie od karoserii samochodów i okien wystawowych. Ponieważ słońce nie świeci bezpośrednio, światło jest bardzo miękkie, a jego ciepły charakter doskonale podkreśla opaleniznę.

No i najlepsza wiadomość. Nie będzie niezbędny jeszcze statyw o ile mamy aparat cyfrowy i możemy podnieść czułość lub w zwykłym aparacie mamy założony film o czułości minimum 400 ISO. Jeszcze lepiej jeśli możemy ustawić czułość 800 lub nawet 1600 ISO. Oczywiście im wyższa czułość, tym łatwiej będzie zrobic ostre zdjęcie ale nie przesadzajmy bo z drugiej strony zawsze pogarsza to też jakość zdjęcia. Im wyższa wartośc ISO, tym bardziej zwiększają się szumy matrycy, widoczne jako ziarno na zdjęciu.

Z lampą, czy bez?

Robiąc zdjęcie wieczorem, aparat będzie pewnie próbował użyć lampy błyskowej. Pozwólmy mu na to tylko w sytuacji, gdy robimy portret na tle pejzażu. Jeśli interesuje nas tylko pejzaż, lampa nie jest potrzebna. Wręcz może zaszkodzić, oświetlając pierwszy plan i burząc nastrój magicznej godziny.

Nieodzowny statyw

Niestety to piękne światło szybko znika i robi się coraz ciemniej. Nadchodzi czas gdy nawet wysoka czułość nie pozwala na robienie zdjęć z ręki. Czas gdy szczęśliwi posiadacze statywów mogą wreszcie z dużą satysfakcją rozstawić swe cacka. Wiem doskonale z własnego doświadczenia, że nie ma nic gorszego niż noszenie cały dzień 10-cio kilowego, zawadzającego wszędzie statywu i nie użycie go ani razu. Bo ze statywem jest jak z czołgiem. Im większy i cięższy, tym lepiej. Jego zasadniczą cechą ma być unieruchomienie aparatu. A nawet zamocowany na statywie aparat łatwo jest poruszyć. Przy lekkim statywie, nawet naciśnięcie spustu migawki, może spowodować wibracje. Również powiew wiatru, czy kroki osoby przechodzącej obok, mogą zaszkodzić naszemu zdjęciu. Nawet małe drgania statywu będą widoczne jako brak ostrości czy rozmycia na zdjęciu.

Jednak noszenie ciężkiego żelaztwa przez cały dzień może być atrakcyjne tylko dla wielbicieli siłowni. Natomiast nam wystarczy trochę kreatywnego myślenia i zwykła reklamówka. Do reklamówki wkładamy to co mamy ciężkiego pod ręką, kamienie, butelki z wodą itd. i następnie wieszamy ją na statywie ale w taki sposób, by się nie huśtała. I proszę lekki statyw zmienia się w stabilną podstawę pod aparat. Może nie zastąpi to nam profesjonalnego sprzętu ale bardzo ułatwi życie. Teraz aby uniknąć nawet niewielkich drgań, nie naciskamy sami spustu tylko korzystamy z samowyzwalacza lub pilota.

Mój aparat nie ma programu do zdjęć nocnych

Większość cyfrowych aparatów ma programy do zdjęć nocnych, które dobrze się sprawdzają. Jeśli nasz aparat nie ma takiego, możemy w trybie ręcznym ustawić najdłuższy dostępny czas, lub w programie automatycznym włączyć maksymalną korekcję na prześwietlenie (dodatnie wartości). Jeśli w kadrze nie ma mocnych źródeł światła, to nawet spore prześwietlenie, nie zepsuje nam nocnego zdjęcia. Efekt może być nawet bardzo ciekawy. Zobaczymy nocną scenę ale w znacznie jaśnieszym świetle.
A po zrobieniu zdjęcia, kamienie wyrzucamy, wodę wypijamy i idziemy dalej. Na przykład do baru.

Artur Nyk